Geoblog.pl    kaszika    Podróże    Tajlandia Kambodża Birma 2010    rzecz o Damnoen Saduak, swiatynie, Kao San
Zwiń mapę
2010
07
sty

rzecz o Damnoen Saduak, swiatynie, Kao San

 
Tajlandia
Tajlandia, Damnoen Saduak
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 610 km
 
rankiem sniadanie z lodzi w ramach plywajacych targow Damnoen Saduak, pod Bangkokiem, kanalami przemieszczaja sie lodki handlarzy, tworzac wodny ryneczek rozmaitosci, plyniemy sobie ogladajac dalsze cudaki, nie wiemy tak dokladnie czego probujemy a smaki sa trudne dla wyobrazni, zielonkawe young mango moze tu smakowac gruszka, zolte spotykamy marynowane, maczane w soli z papryka albo cukrze z chili, oliwki podobnie, guawy, rambutany i mangostany sa pyszne, jedne skladaja sie z zabkow jak czosnek, kilka gatunkow sliweczek roboczo zwanych liczi, bo nazwy tajskie kiepsko nadaja sie do zapamietywania ;)

przysiadamy na pomoscie, machajac nogami wcinamy ryzowy makaron z wszechobecna tu kolendra kilkoma rodzajami pieczonego miesa jakas zielenina, czuszkami - niebo w gebiew za jakies zabojcze 3 pln, cala restauracja to gar z makaronami, kosze z warzywami, male palenisko na lodce, wlascicielka to zazywna jejmosc w pelnym rynsztunku, makijazu i kapeluszu prawdziwej damy nie zrazona piekielnym upalem uczy mnie rozplatywac makaron :)

popoludniem zdreptujemy kompleks palacowy Wat Phra Keo - kunsztowna lekka architektura pagod i udostepnianych pomieszczen palacu krola - dwoch zbrojowni, dwoch sal tronowych, swiatynia z malutkim szmaragdowym budda lezy na szlakach wszystkich czytelnikow przewodnikow po Bangkoku, wiec tlumy, ale tez skupienie.
wydaj mi sie, ze za duzo o nim napisano, przechodzimy dalej, malowidla na scianach krozgankow, duzo bieli, podkreslonej zloto czerwono zielonymi konstrukcjami dachow. cudne
miejsce i cisza
po rowno

na bosaka mozna poklonic sie ksieciu Sidharcie w kilku kapliczkach, mozna po szczesliwej prosbie oblepic go zlotymi papierkami, zapalic swieczke, kadzidla, zlozyc pak lotosu
jestem w domu :)

polozcie koniecznie dlonie na zlotej stupie, stupy mnie tu czaruja najmocniej, ale o tym w nastepnej relacji - biegne na nocny pociag do Ciang Mai (bez kuszetki niestety), bedzie tez o pierwszym napotkanym ladyboyou, o tym jak Ola poplakala sie ze smiechu przy masazu rybkami i inne, stay tuned, cross fingers

ogladamy zmiane warty przed palacem, rytual jak w Buckingham, wartownicy w bialych mundurach bez mrugniecia okiem, lekko porusza sie tylko klatka piersiowa w piekielnym skwarze, ani kropli potu, ani grymasu
zwawe rozwierzgane dzieciaki z rodzin hinduskich rosyjskich chinskich pstrykaja pamiatkowe zdjecia z tym dzielnym czlowiekiem mumia a jego wzrok daleko :)
ciezki kawalek chleba

wokol palacu krocie swiatyn, w szeregach wydzielone boty, ktore sluza dla mnichow i asystentow do medytacji poklonow modlitwy,
posiany we wzory bordowo-zielony trawnik i mnostwo stylowo przystrzyzonych krzakow,

wycieczka prowadzona przez zjawiskowego guide'a - umalowany jak dziewczyna, wlosy upiete, manicure, bizuteria na biodra zsuwaja sie hiphopowe jeansy, figura i rysy zdradzaja chlopaka. trans? czy jeden ladyboy'ow? (na ktorych ostrzymy sobie kly i obiektywy nizej - na Phuket)
ladyboy -produkt tubylczego biznesu turystycznego- mezczyzna, przebrany za quasiprostytutke co prowadzi w krainy szczesliwe tych, ktorym trzeba za pieniadze oczywiscie, bez wzgledu na plec konsumenta, dziwna historia,
zagadniety Taj mruga do nas porozumiewawczo, ze to ulubiona rozrywka bialych.. naprawde dziwna histora

Wat Po - imponujacych rozmiarow lezaca Budda z mega stopami ma nawet linie papilarne, pokryta zlotem, zajmuje prawie cala przestrzen swiatyni, warto zobaczyc
lepimy sie, czas na piwko (laotanskie laobeer lekkie w upale orzezwia nie sponiewierawszy ;>
rozwodnione bro, probowalismy tajskich singha, chang, leo, lao i kambodzanskiego angkor - szczerze? polskich piwoszow czeka zawod ;)
mozna probowac wina i piwa na bazie serc palmowych, mnie wystarczyl lyk.. lipa ze hej
browar przy stoliku z tajska amerykanka w odwiedzinach u rodziny, stuknieta na temat shoppingow, widzi ten kraj jako centrum fajnych ciuchow i przecen, poleca kilka galerii,
kazde miejsce mozna poczuc i zobaczyc na milion sposobow
a przy okazji wrzucamy tutaj mini rozmowki:

sauadi_ka(kap rodzaj meski) - witaj albo co slychac - jesli akcentujesz ostatnia sylabe jak w pytaniach

tao rai? - po ile?

pen pai - za drogo

lot noi, dai mai - daj mi lepsza cene
lakon - dowidzenia
mae - matka
menam - rzeka
doi - gora
nam tok - wodospad

tyle sie naumialysmy tymczasowo

ok, lodzia motorowa tzw speedboat ktora sluzy tu za tramwaj wracamy wzdluz rzeki od ulicy Kao San, zaplatujemy sie w uliczki nadbrzezne zeby sie zgubic odkryc kilka rzeczykow i w koncu odnalezc,
polskie chlopaki z irlandzkiej emigracji w barze naszego KC Guesthouse, 4ty raz tutaj, ponurkuja na polwyspie malajskim, potem na slub i wesele do Kambodzy, zostaja pol roku w Azji -robia career break

Rzeczyki odkryte - klimaciarska restauracja rybna przy Ramboutri Rd., fish massage i soki z aloesu, wycisnietej skielkowanej pszenicy na wieczna mlodosc i urode - pijemy po przestudiowaniu grymasow na twarzach dwoch pan w kolejce przed nami - czyli odtad jestesmy przepiekne plus niesmiertelne ale noc jeszcze dluga

15 zl i tyle radosci - masaz wykonuja rybki gatunku garra rota, to raczej peeling dla stop, zanurzamy nogi w akwarium, pijemy mango shake a w tym czasie lawiczki delikatnie obgryzaja nasz martwy naskorek, myziaja laskocza, obsmialysmy sie jak norki, Wloch w sasiednim akwarium tez ryczal z zadowoleniem mial chlop laskotki jak pensjonarka :)

druga po polnocy pora jest juz jedynie na telesfora, rano jedziemy do Kambodzy

Ulica Kao San wizytowka bialasow, Burger King, Mac Donald's, muza dyskotekowa, turysci wisza na barach, snuja sie z wiaderkami rumu, duzo wytatuowanych, zlote lancuchy, ale i dredy, Niemcy spedzaja wakacje jak niektorzy u nas co roku w Ciechocinku
tak to sie tutaj swobodnie miksuje - meczace na dluzsza mete, ale wszelkie niezbedne zakupy wlasnie tutaj (latarki, repelenty na komary, przejsciowki na wtyczki do krajow azajtyckich, mnostwo kantorow, agencje sprzedajace wycieczki w pakietach, etc)

 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (7)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
kaszika
Kasia Kifner
zwiedziła 2% świata (4 państwa)
Zasoby: 30 wpisów30 16 komentarzy16 331 zdjęć331 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
26.02.2011 - 28.02.2011
 
 
06.01.2010 - 03.02.2010